Najtrudniej jest zawsze zacząć, dlatego też chciałem ułatwić sobie początek. Chyba przez tydzień myślałem, od jakiej płyty powinienem zacząć. Kryterium było jedno: long play musi dostać "dychę".
Póżniej podszedłem do tego z następującej strony: najlepiej będzie jeśli ową płytą będzie tzw. pewniak, czy coś powszechnie uznane za świetną muzykę.
Z drugiej jednak strony to tylko i wyłącznie mój blog i chciałem koniecznie znaleć takie dźwięki, co do których nie mam wątpliwości, że zasługują na najwyższą notę.
Zatem -
Led Zeppelin - Czwarty album.

Ten najsłynniejszy krążek Led Zeppelin wyszedł na świat 8 listopada 1971 roku. Płyta była pozbawiona tytułu, jednak na albumie pojawiły się cztery charakterystyczne symbole, stąd czasami krążek określany jest jako
Four Symbols, albo
ZOSO, bądź właśnie
Led Zeppelin IV. Ale to wszystko to tylko nazwy - najważniejsza jest, jak zwykle, muzyka. A ta na "Czwórce" jest świetna, ponadczasowa.
Dawno, dawniej nie doceniałem tego typu płyt, nie doceniałem starych płyt. Nie wiem dlaczego - może właśnie z powodu wieku. Z faktu, że były stare i z powodu przekonania, że coś tak "starego" nie jest w stanie do mnie w żaden sposób przemówić. Rzeczywistość okazała się inna, muzyka okazała się inna, niż przewidywałem. Ale nie tylko muzyka. Album jest pełen świetnych tekstów. A zaczyna się tak:
Hey, hey, mama, said the way you move
Gonna make you sweat, gonna make you groove.
Oh, oh, child, way you shake that thing
Gonna make you burn, gonna make you sting.
Hey, hey, baby, when you walk that way
Watch your honey drip, cant keep away.Czyli zaczynamy od tyłka, tak? Proste słowa opisują proste sprawy. Ale wcale to nie jest takie proste, jak się wydaje. Owszem, mamy tu dosyć banalny tekst, ale dzięki temu jest on bardzo, bardzo prawdziwy, dlatego jest taki piękny. Plant kończy utwór śpiewając:
All I ask for when I pray, steady rollin' woman gonna come my way.
Need a woman gonna hold my hand, won't tell me no lies, make me a happy man.Startujemy więc hard rockowo ze świetnym gitarowym riffem i przechodzimy do rock'n'rolla w kawałku o właśnie takim tytule -
Rock And Roll. Świetna muzyka, wyśmienita melodia. Potem czeka nas bitwa, a dokładnie -
The Battle Of Evermore, utwór(podobnie zresztą jak
Misty Mountain) inspirowany twórczością Tolkiena.
Najważniejszym utworem na płycie jest jednak
Stairway To Heaven. Najsłynniejsza ballada rockowa. Cóż można wiecej powiedzieć?
W sumie - całkiem sporo...
Utwór zaczyna się łagodną, klimatyczną grą palcami na gitarze akustycznej, aż w końcu do gry wkracza piórko i dochodzimy do momentu, w którym Plant śpiewa:
Ooh, it makes me wonderTo jest jeden z moich ulubionych momentów w tym utworze. Zresztą cały czas mam wrażenie, że w tej piosence każdy może znaleźć cos dla siebie. Mamy genialny tekst, muzykę i piękne solo. Arcydzieło.
Idziemy dalej.
Four Stick, kórego nazwa wzięła się stąd, że Bonham gra w nim na perkusji czterema pałeczkami.
Going To California. Bardzo lubię ten akustyczny utwór. Za muzykę, za bardzo, taki pełen emocji, wokal Planta, za tekst i za samą Kalifornię, która wywołuje u mnie naprawdę pozytywne skojarzenia.
No, ale to nie wszystko. Jeszcze nie wszystko. Na koniec panowie z Led Zeppelin zostawili na najlepsze. Samą słodycz -
When The Levee breaks.
If it keeps on rainin', levee's goin' to break,
If it keeps on rainin', levee's goin' to break,
When The Levee breaks I'll have no place to stay.Utwór(przynajmniej w swojej głowie tak to widzę), obrazujący to, że zbyt wielkie nawarstwienie problemów, porażek, może doprowadzić do swoistego pęknięcia w nas samych. Mógłbym jeszcze rozwinąć tą swoją interpetację, ale zaczniecie podejrzewać mnie o zwyczajne pierdolenie, więc pasuję. Podsumuję za to ten utwór tak: taki blues naprawdę mocno kopie dupę.
Zatem świetne nagranie na koniec tej świetnej płyty. Kto jeszcze nie zna tych dźwięków, niech nie traci czasu na czytanie tego bloga i nadrobi zaległości.
1. Black Dog [4:57]
2. Rock And Roll [3:41]
3. The Battle Of Evermore [5:50]
4. Stairway To Heaven [8:02]
5. Misty Mountain Hop [4:38]
6. Four Sticks [4:44]
7. Going To California [3:35]
8. When The Levee Breaks [7:07]
Ocena: 10/10