niedziela, 18 stycznia 2009

Recenzja: Blindead - Autoscopia / Murder In Phazes


Pierwszy raz nazwę Blindead usłyszałem przy okazji koncertów Cult Of Luna i Neurosis w Polsce. To była właśnie ta grupa, która supportowała te dwie dosyć sporej wielkości firmy. Wiedziałem, że grają metal, że inspirują się wyżej wymieniowmymi, a także Rossetą, Isis i pewnie wieloma innymi, ale dla mnie ciągle Blindead pozostawało nazwą - trochę czasu minęło zanim zamknąłem oczy, wyciagnałem przed siebie ręce i z zacisniętymi zębami sięgnąłem do ich twórczości. Spróbuję - pomyślałem wtedy. I spróbowałem.

Już od pierwszych dźwięków zespół wprowadza nas w nastrój niepokoju, w wyniku czego czekamy z napięciem na wejście gitar. Jednak zamiast mocnej ściany dźwięków, szybko zostajemy uspokojeni spokojną melodią, a równie spokojny i czysty wokal Nicka zaczyna hipnotyzować słuchacza. W tym stanie pojawia się kolejną myśl: kiedy usłyszymy ten cały agreswny, hard-core'owy krzyk? I w najbardziej chyba odpowiednim momencie, Nick atakuje nasze uszy niesamowitym głosem, pełnym żalu i gniewu. Tak, wokal Blindead jest ogromną zaletą tego zespołu. Patryk Zwolinski potrafi skupić na sobie uwagę zarówno spokojnym śpiewem, jaki i wprawić w osłupienie krzykiem.

Muzyka Blindead jest niesmowicie klimatyczna, transowa. Zamykamy oczy i zostawiamy samych siebie dźwiękom, które targają nami na wszystkie cztery strony i pozwalają zapomnieć o tym, co dzieje się wokół nas. Ktoś kiedyś opisał ten rodzaj muzyki między więcej tak: to nie jest muzyka ładna, ale jest naprawdę piękna, jeśli rozumiecie, co mam na myśli. Ta estetyka, ten sposób grania pełen wolnych, ciężkich, masywnych, transowych riffów sprawia, że człowiek wchłania te wszystkie dźwięki i nasiąkniętny nimi oddala się od otaczającej rzeczywistości.

Autoscopia / Murder In Phazes to koncept album, zresztą wystarczy zerknąć na tytuły utworów, aby przekonać się, że mają ze sobą niewątpliwy związek. Tematem krążka jest, jak sam tytuł wskazuje, morderstwo w fazach i trzeba przyznać, że klimat jaki unosi się nad tym LP naprawdę pasuję do treści płyty. Jest mrocznie, ciemno, mamy niepokój, strach, ból, złość, ale także w jakimś sensie pasję. Nie zrozumcie mnie źle, ale słuchając tego opisu morderstwa czuję właśnie coś takiego.

Invite my essence with your lustful wrists and fatigued eyes
So I can teach you how to feel I shall descent you
From your personal asylum into sanctuary of Senses with sweet bitterness
Flowing lust
Overwhelming calmness let me lead you
To the open horizon of Clarity


Liryki to także duży plus albumu. Popatrzcie na te kilka wersów wyżej - naprawdę oddają atmosferę płyty, a to kolejny argument za tym, aby zapoznać się z dziełem Blindead.

A co wywarło na mnie największe wrażenie? Phase III: Blood Bond - jeden z najbardziej charakterystycznych utworów na płycie, w którym niezapomniany wokal Nicka, na tle hipnotyzującej grze gitar i perkusji, wdziera się do głowy, aby najpierw nasycić ją lekko przesterowanym spokojnym śpiewem, a potem nagle uderzyć i powalić na ziemię niesamowicie wyrazistym krzykiem. Bo taka ta płyta jest - powalająca.

Album Fazy morderstwa nie jest muzyką, która urzeknie nas melodią i napełni pozytywną enegrią. Są to raczej dźwięki dla tych, którzy szukają w muzyce psychodelii, szukają swego rodzaju transu, może czegoś przytłaczającego. Tutaj znajdziecie właśnie cos takiego. Autoscopia / Murder In Phazes świetnie wypada zarówno zarówno na koncercie, jak i kiedy słuchamy jej w zupełnej samotności. Nie jest to prosta muzyka, wymaga skupienia i czasu, ale to cecha tego gatunku, dlatego myślę, że każdy słuchacz Neurosis, czy Isis będzie w pełni zadowolny i zostanie wsiąknięty przez ten krążek. Czyli dobry post-metal nad Wisłą? Tak, kawał naprawdę świetnej, ciężkiej roboty.

1. Phaze I: Enlightenment
2. Phaze I: Abyss
3. Phaze II: Symmetry
4. Phaze II: Phenomena
5. Phaze III: Blood Bond
6. Phaze III: A Nice Night For A Walk
7. Phaze IV


Ocena: 8/10

myspace.com/blindead
blindead.net

Brak komentarzy: