Po dosyć ciepłym przyjęciu albumu Snow Lovers Are Dancing i wielu miesiącach czekania na nowe kompozycje, światło dzienne ujrzał drugi long play zepołu z Bydgoszczy - O’Malley’s Bar. I w tym miejscu musi się pojawić imię, czyli John i nazwisko, czyli Congleton – lider zespołu The Paper Chase, współpracujący dotychczas z takimi grupami, jak Modest Mouse, Explosions in the Sky, The Roots, Logh, czy The Appleseed Cast. Tak, właśnie ten facet zajął się produkcją krążka i myślę, że zarówno zespół, jak i my, możemy być zadowoleni z brzmienia albumu - jest naprawdę dobrze: zarówno ciche, spokojne plumkania, jak i mocniejsze fragmenty prezentują się całkiem fajnie.Zacznijmy od pierwszego utworu na plycie - Circles. Spokojny głos wokalistki zamyka oczy, prowadzi nas przez ten piękny utwór i sprawia, że razem ze śpiewanymi słowami dopływamy do pełnej emocji, instrumentalnej końcówki. Trans, psychodelia, cóż więcej będę pisał - posłuchajcie koniecznie, bo to naprawdę świetna kompozcyja.
Drugim utworem na płycie jest singlowy Cul-De-Sac - początek z delikatnie zaznaczonym rytmem i zaraz potem wejście gitar, które tutaj grają pulsująca melodię. Główną rolę odgrywa jedak wysunięty lekko do przodu wokal Magdy. I tak: kiedy pierwszy raz słuchałem tego utowru, byłem lekko zawiedziony i totalnie dziwiłem się temu, że został wybrany na singiel. Z biegiem czasu, jednak przekonałem się do niego i teraz myślę, że te lekko ponad 4 minuty muzyki mają coś w sobie. Coś co sprawia, że zapamiętujesz te dźwięki i wracasz do nich, szczególnie po to, aby jeszcze raz posłuchać naprawdę wyśmienitego zakończenia. Kolejna kompozycja - Waterproof to przede wszystkim delikatny wokal Powalisz i wyciszająca gitara - taki bardzo kojący utwór. Podobnie zbudowany jest Summers, Springs and Winters, ale już w połowie ścieżki rozpoczyna się jeden z najlepszych momentów całej płyty - hiponotyzujący wokal przy dynamicznej grze na perkusji i ścianie dźwięków tworzonej przez gitary. I znowu jest psychodelicznie i transowo.
Na płycie ciagle pada śnieg. Widać białe płatki spadające z ciemnego nieba. Ciemnego, bo jest tu też mnóstwo czarnej nocy. Białe chodniki, białe drzewa. Wszystko to rozświetlone światłem latarnii.
I shut the door and dropped the key
You will never get inside
Over to najpiękniejszy utwór na płycie(klimat!). Najpierw łagodna gitara lekko kołysze i wprowadza w melancholijny nastrój. Następnie słyszymy delikatny wokal i utwór powoli się rozkręca. Dźwięki gęstnieją i robi się bardzo duszno. Po chwili Madzia mocniejszym wokalem wprowadza nas w stan lekkiej hipnotyzy. Jest coraz duszniej, serce bije coraz mocniej, aż w pewnym momencie zostaje otwarte okno i możemy złapać trochę powietrza.
Tak podsumuję tą płytę : jest noc, jest śnieg. Do tego dodam wiatr, który powiewa tutaj od czasu do czasu. Raz praktycznie niezauważalny, a raz silny, porywisty i chcący powalić nas na ziemię.
Świetna jest.
1. Circles [8:04]
2. Cul-De-Sac [4:13]
3. Waterproof [5:30]
4. Summers, Springs and Winters [6:07]
5. Hangover Tune [5:29]
6. Over [5:21]
7. Clumsy Dance [7:00]
8. Messages From A Drunken Broom [8:24]
Ocena: +8/10
myspace.com/georgedornscreams



